piątek, 8 lipca 2016

Rozdział 14

Ariella's POV:

Emory zaczęła iść powoli w moim kierunku. Oderwałam się od naszego potrójnego przytulasa z Niallem i Wadem, po czym dołączyłam do niej. Westchnęłam, gdy ona uśmiechnęła się smutno. 
- Ariella, przedyskutowałam to z członkami mojego zespołu i doszliśmy do wniosku, że bezpieczniej dla ciebie będzie, jeśli znów zamieszkasz z Niallem. Musisz jedynie zachować wszelkie środki ostrożności. - powiedziała Emory. 
- Żartujesz sobie ze mnie? - spytałam. 
To był jakiś kawał?
- Nie. Chociaż zajęło mi trochę czasu przekonanie ich. Wiem jak bardzo go kochasz, dlatego pociągnęłam za kilka sznurków. - powiedziała. 
Przyciągnęłam ją do mocnego uścisku i mocno ją przytuliłam. Gdy oddała go, po mojej twarzy zaczęły spływać łzy. 
- Tak bardzo ci dziękuję. - powiedziałam jej. 
- Będę za tobą tęskniła. - odparła. - Utrzymuj z nami kontakt. To kompletnie zabije Jasona, Wade'a i mnie, jeśli tak po prostu zerwiesz z nami kontakty... - powiedziała znów. 
- Jak Jason? - spytałam.
- Jest z nim lepiej. Na razie wciąż odpoczywa. - oznajmiła. 
- Cieszę się, że żyje. I nie mam najmniejszego zamiaru zrywać z wami kontaktu... - powiedziałam. 
- Cóż, więc nie ma już Jamie... Znów jesteś Ariellą.
Emory przytuliła mnie ostatni raz. 
Kiedy odwróciłam się do Nialla i Wade'a, zdałam sobie sprawę, że będę tęsknić za tym miejscem. Jak w ogóle Wade zareaguje na to, że wyjeżdżam? 
Wciągnęłam powietrze i odwróciłam się do niego. 
Uśmiechnęłam się, a on zauważył, że coś jest nie tak. 
- Wyjeżdżasz, prawda? - zapytał. 
W jego głosie można było wyczuć ból. 
- Tak. - wymamrotałam. 
- Świetnie się bawiłem, chroniąc cię. - powiedział. 
- Zrobiłeś o wiele więcej niż to. Położyłeś na szali swoją pracę. Mam nadzieję, że ją zatrzymasz... - powiedziałam. 
- Nie jestem zwolniony. Zdecydowali tego nie robić, chociaż było blisko. - odparł. 
- To świetnie!
- Może to dobrze dla mnie. Nauczy mnie tak bardzo nie angażować się... To chyba dobry ruch. - powiedział Wade. 
- Proszę, zajmij się Jasonem. Upewnij się, że wszystko z nim w porządku. - powiedziałam mu. 
Moje oczy znów wypełniły się łzami. 
- Jasne. 
- Twój telefon ma roaming, tak? - spytałam. 
- Tak. 
- Więc lepiej dla ciebie, jeśli będziesz do mnie dzwonił i pisał. - ostrzegłam go. 
- Okay, będę. - powiedział. 
- Myślę, że powinnam teraz zabrać swoje rzeczy od Emory... Lepiej o mnie nie zapomnij! 
- Nawet o tym nie śnię. - powiedział Wade. 
Przytuliłam go mocno i zaciągnęłam się znajomym zapachem. Będę za nim strasznie tęsknić. 
Gdy się odsunęliśmy, uśmiechnęliśmy się do siebie. Podeszłam do Nialla, a on podniósł mnie i obrócił. 
- Będziesz już teraz ze mną? - spytał. 
- Tak! - krzyknęłam. 
- Kocham cię, Ariella. - powiedział Niall. 
- Kocham cię bardziej, Niall. - odpowiedziałam. 
Jego usta naparły na moje. 
- Wiesz, James i Delilah byli zdruzgotani... - powiedział. 
- Jak się mają? - spytałam. 
- Będzie z nimi lepiej, teraz gdy wróciłaś. 
Chwyciłam rękę Nialla i poszłam w kierunku samochodu, by pojechać do Emory. Wyjrzałam przez okno, żeby zobaczyć Wade'a. Machałam mu ręką, dopóki samochód nie wyjechał na drogę. Patrzyłam się w tamtą stronę dopóki on sam nie stał się tylko małym punktem. 
Westchnęłam i odwróciłam głowę. Niall od razu zobaczył moją nagłą zmianę humoru i zaczął robić na mojej dłoni kółka.
Gdy w końcu dojechaliśmy na miejsce, wyskoczyłam z samochodu. Wyciągnęłam klucze do mieszkania, które były w doniczce na kwiatki. Skierowałam się w stronę pokoju, Niall był za mną. 
- Pośpiesz się i pomóż mi się pakować. - powiedziałam mu. 
- Jaka natrętna. - wymamrotał. 
Właśnie skończyłam wkładać wszystkie rzeczy do walizki. gdy Niall mi coś przyniósł. Spojrzałam i zobaczyłam w jego dłoniach zdjęcie. 
- Co to takiego? - spytałam. 
- Była przy tym notka zaadresowana do ciebie. - powiedział, wręczając mi fotografię. 
Uśmiechnęłam się, gdy zobaczyłam kto na nim jest. To była Emory, Jason, Wade i ja. Zdjęcie było zrobione, gdy w nocy oglądaliśmy filmy. Wade trzymał aparat, a cała reszta próbowała się tak ścisnąć, by zmieścić się w obiektywie. Nagle byłam na skraju płaczu. Zostawiam ludzi, którzy mnie chronili. Ci niezwykli ludzie naprawdę zostawili na mnie swój ślad. 
Poczułam wokół siebie rękę Nialla. Spojrzałam mu w oczy i wtedy uciekły ze mnie wszystkie emocje. Objęłam ramionami jego szyję i się rozpłakałam. 
Musiały minąć godziny, zanim przestałam płakać, bo do mieszkania weszli Wade, Emory i Jason. 
- Ariella? Nie powinno cię tu w ogóle być! - powiedziała Emory. 
- Przepraszam. Po prostu ciężko mi was zostawić. - przyznałam. 
Jason podszedł do mnie i lekko przytulił. 
- Jason, myślałam że umarłeś. - powiedziałam. 
- Ja też. Wszystko zawdzięczam Wade'owi. - odpowiedział. 
- Co mogę powiedzieć? Jesteś dla mnie jak starszy brat! Kocham cię, Jay! - powiedział Wade. 
Nagle, Jason przejechał wzrokiem po Wadzie od stóp do głów. 
- Um, coś nie tak? - spytał Wade. 
- Nie, nic takiego... - wymamrotał Jason.


JASON'S P.O.V.:

- Co mogę powiedzieć? Jesteś dla mnie jak starszy brat! Kocham cię, Jay! - powiedział Wade. 
Wspomnienia spłynęły po mnie jak huragan. 



DWADZIEŚCIA JEDEN LAT TEMU... 
Miałem dziesięć lat i byłem głową rodziny, według mojego taty. Bawiłem się z moim młodszym bratem i siostrą. Ethan i Calie mieli tylko po trzy lata, więc nie mogli budować fortów tak jak ja. To była moja praca, by nauczyć ich tego, chociaż mama i tata mi tego zabronili. 
- Calie, nie możesz budować fortu z serwetek! Odłóż je, głupiutka! - powiedziałem jej, gdy weszła do pokoju z naręczem papieru toaletowego. 
Zachichotała i rzuciła je na podłogę. 
- Calie, wiesz że mama nie lubi bałaganu... - powiedziałem jej. 
Tylko się uśmiechnęła i usiadła na stosie chusteczek. 
Jęknąłem i prawie upadłem, gdy Ethan wbiegł na mnie. 
- Auć, Ethan! Patrz gdzie idziesz, kolego. - powiedziałem mu. 
- Pseplasam! - odparł. 
Nie umiał wymówić prawidłowo tego słowa, ale mama kazała mi go nie poprawiać, bo sądziła, że to 'słodkie'. Powiedziałem jej, że powinna do niego mówić prawidłowo, bo gdy dorośnie będzie miał z tym problemy. 
- Ethan, trzymaj tę poduszkę. - poinstruowałem go. 
Podniósł ją nad swoją głowę i zaczął krzyczeć. 
- Jestem dużym chłopcem! Jestem silny! - powiedział. 
- Tak, jesteś. - odpowiedziałem mu. 
- Jay, kiedy będę tak silny jak ty? - spytał Ethan. 
- Któregoś dnia tak będzie. - powiedziałem. 
Posłuchał się moich instrukcji. Niedługo, ja i Ethan byliśmy jedynymi, którzy budowali fort. Calie była zbyt zainteresowana stosem serwetek. 
Kiedy ja i Ethan skończyliśmy budować nasz fort, podpełzliśmy i usiedliśmy na wolnym miejscu. Dla mnie było okay, ale wyglądało na to jakby dla Ethana był to jeden z najlepszych momentów w życiu. Rozejrzał się po budowli z zachwyceniem. 
- Podoba ci się, Ethan? - spytałem go. 
- Tak! - pisnął. 
- Cieszę się. To było fajne. 
- Kocham cię, Jay! - zachichotał chłopiec. 


Przez chwilę Wade zabrzmiał zupełnie jak Ethan. 
- Um, coś nie tak? - spytał Wade. 
W końcu wróciłem do rzeczywistości. Jak niby miałbym go o to spytać? Nie mogłem po prostu wypalić 'Wade, myślę że jesteś moim bratem. Oh i także masz na imię Ethan. 
Oszalałby. Ale znowu, jakiś czas temu wspominał, że dawno temu miał siostrę... 
Moje serce dosłownie skakało. Calie i Ethan? Nie ma mowy... 
- Nie, nic takiego... - skłamałem. 
Wszyscy patrzyli się na mnie podejrzanie. Uśmiechnąłem się fałszywie i poszedłem do kuchni, myśląc o wszystkich możliwościach. 
Czy Wade to naprawdę Ethan?

Kontakt

Możecie znaleźć mnie na twitterze: @NiallandChips