wtorek, 29 października 2013

Rozdział 1

Ariella's POV:

Pamiętam bieg pomiędzy gwiazdami, tak szybko jak tylko mogło pozwolić sobie na to moje ciało. To tak jakby czas płynął w zwolnionym tempie, chociaż wydaje się, że to nie dzieje się naprawdę. Zrobiłam coś bardzo głupiego: obejrzałam się. Wiedziałam, że nie powinnam, ale i tak to zrobiłam. Sama podłożyłam sobie nogę. To był największy błąd jaki do tej pory popełniłam, dałam mu czas, czas którego potrzebował by złapać mnie i zabić.
Nawet nie próbowałam krzyczeć gdy szarpał mnie za włosy. To właśnie tego oczekiwał.
- Wstawaj, jesteś słaba, żałosne dziecko! - jego głos grzmiał mi w uszach.
Pchnął mnie na ścianę, a potem po raz kolejny złapał za włosy i pociągnął w dół korytarza. Pociągnął mnie, dosłownie.
Ojczym kopnął mnie w żebra. Wzdrygnęłam się, ponieważ nie wyzdrowiałam jeszcze od ostatniego razu.Nie odważyłam się płakać, według mojego ojczyma płacz oznacza, że jesteś słaba.
- Lepiej się nie maż. Jesteś idiotką, nigdy nie będziesz się do niczego nadawać. Będziesz tu mieszkać do końca życia ze swoją matką i ze mną, choć wcale na to nie zasługujesz! - wrzasnął.
Zdawałam sobie sprawę z tego, że wcześniej słyszałam od niego o wiele gorsze słowa, ale te były jak ukąszenie.
Wiedziałam, że taka była prawda. Byłam całkowicie bezwartościowa dla mojego ojczyma, świata, dla samej siebie i niestety nawet dla mojej matki.

Słyszałam otwieranie drzwi i wiedziałam, że mama jest w domu. Wiedziałam też, że nie miała zamiaru powstrzymywać tych wyzwisk pod moim adresem, a to było gorsze od bicia. Mój ojczym tylko się zaśmiał, gdy mama zamknęła drzwi.
- Ona nie dba o Ciebie, przecież wiesz. Ją nie obchodzi to czy umrzesz - warknął.
 Najsmutniejsze było to, że ja naprawdę w to wierzyłam. Przyglądałam mu się, gdy nagle na mnie spojrzał. 
- Nie podoba mi się opinia, którą mi przypisujesz! - krzyknął. Kiedy to powiedział, uderzył mnie w twarz.
 Potem zabrał mnie do łazienki i zmusił, bym spojrzała na siebie do lustra.
- Mam zamiar cię zabić, Ariella - powiedział spokojnie.
Złapał mnie od tyłu za włosy i mocno uderzył moją głową o lustro. Słyszałam dźwięk tłuczonego szkła, byłam oszołomiona.
Już wyobrażałam sobie moją twarz, oh, moja twarz, to bolało. Byłam pewna, że już nigdy nie będę bała się bardziej niż w tamtym momencie. Powoli spadałam w nieprzeniknioną ciemność.
Usłyszałam znajome dźwięki, ale nic nie widziałam. Nie wiedziałam, skąd dochodziły i trochę się przestraszyłam. 
Były coraz głośniejsze, nie mogłam nie zauważyć szlochu pomiędzy każdą nutą. Nagle piosenka posmutniała i ucichła.
 Słyszałam tylko szloch i czkanie. "Co za dziwna melodia" - pomyślałam.
- Oh, Ariella proszę, niech wszystko będzie dobrze. Wiem, że nie byłam dla Ciebie jak prawdziwa matka, odkąd Steve i ja się pobraliśmy, ale mam nadzieję, że pewnego dnia mi wybaczysz - słyszałam jej głos.
Huh, zastanawiam się, dlaczego ją słyszę, skoro jestem martwa, to jest zbyt zwariowane. Nagle moje powieki z trudem się uniosły. Były takie ciężkie. Widziałam moją płaczącą mamę, kiedy usiadła obok, patrzyła na mnie.
- Czy ja żyję? - zapytałam. Byłam zaskoczona, mój głos brzmiał jakoś dziwnie, słabo.
- Oh, Ariella. Tak się martwiłam! Nie jesteś martwa, kochanie, nie jesteś - gruchała.
Westchnęłam.
- Słońce, twój ojczym został aresztowany za usiłowanie zabójstwa... Wiesz, że Cię kocham, ale wpłaciłam za niego kaucję... wyszeptała.
Spojrzałam na kobietę z niedowierzaniem. "Nie jesteś moją matką" - pomyślałam.
- Skąd wzięłaś pieniądze? - zapytałam szorstko.
- Musiałam skorzystać z tych przeznaczonych na twoją uczelnię... -  wyszeptała.
- CO? Jak mogłaś? Tak ciężko pracowałam na te pieniądze. Harowałam przez pięć lat starając się zdobyć jakąś kasę na moją edukację i ty tak po prostu chcesz mi zdmuchnąć to wszystko sprzed nosa? Prawie się rozpłakałam, prawie.
- Nie mogę bez niego żyć, kochanie. Tak mi przykro...- powiedziała, chowając głowę w dłoniach.
- Nie możesz bez niego żyć. Nie wierzę ci. Gdzie pójdziesz, żeby dostać  pieniądze, Lisa? Steve nie ma pracy! – splunęłam ze złością. Spojrzała na mnie zaskoczona, słysząc,  że używam jej imienia.
- Jj-ja nie mm-myślałam o tym… - piszczała Lisa.
- Obrzydzasz mnie -  powiedziałam.
Nacisnęłam  przycisk przy łóżku, do którego byłam przywiązana. Do sali weszła kobieta.
- Witaj, jestem twoją pielęgniarką - powiedziała z uśmiechem.
- Jestem w szpitalu? – zapytałam.
- Tak, ostatnia noc nie była dla ciebie zbyt dobra, obawiam się...  – odrzekła pielęgniarka, patrząc z obrzydzeniem na moją matkę.
- Kiedy mogę wrócić do domu?  - zapytałam.
- Możemy zwolnić cię już  teraz, ale ostrzegam cię, musisz wziąć jakieś lekarstwa i niech twoje żebra odpoczną przez pewien  czas. Ponadto, trzeba uważać na rany na twarzy. Powinnaś też trzymać głowę z dala od ostrych przedmiotów. Twoja czaszka prawie się złamała .
Skinęłam głową i wyjęłam z siebie wszystkie igły.
- Wróć  proszę, jeśli  będziesz miała jakiekolwiek problemy -  krzyknęła za mną pielęgniarka, gdy powoli wychodziłam z sali.
Chodziłam w tę i z powrotem po szpitalnym korytarzu , kiedy usłyszałam rozmowę mamy przez  telefon . Zdecydowałam podsłuchać chociaż fragment.
- Proszę, Edward. Nie mamy żadnych pieniędzy i nie mogę zapewnić jej nic więcej... Proszę zabierz ją. Wiem, że uciekłeś od tego siedemnaście lat temu, ale musisz pogodzić się z faktem , że mamy córkę, którą do tej pory ignorowałeś.
Tak, wiem, że twoja rodzina będzie wściekła, ale po prostu ją stąd weź.
Nie, zobaczysz, gdy co ciebie przyjedzie. Miłego tłumaczenia rodzinie, że porzuciłeś dziecko przed prawie osiemnastu laty, Edward! Do widzenia. Mam nadzieję, że podejmiesz właściwą decyzję" - mama odłożyła słuchawkę.
Huh, więc to był mój biologiczny ojciec. Może gdyby trzymał się bliżej, nie byłby dla mnie bezwartościowy.
Patrzyłam na matkę, gdy wyszła z pokoju. Spojrzała na mnie z poczuciem winy w oczach.
Dlaczego ja? Czym na to zasłużyłam?
Oparłam się o ścianę i zsunęłam do pozycji siedzącej, chowając głowę w dłoniach.
Lekarz ukląkł przy mnie, a potem powiedział:  Oto twoja recepta. Nie wahaj się wrócić, jeśli poczułabyś się gorzej.
- Mam w sobie więcej bólu niż kiedykolwiek uleczyłeś. To zaszło za daleko. Nie można już nic zrobić - pomyślałam. Powinnam powiedzieć  to na głos, ale zamiast tego po prostu wzięłam od niego leki i powiedziałam "Dziękuję”.
Wstałam mimo bólu, odczuwanego na  całym ciele. Zaczęłam ciężko oddychać, gdy moja matka próbowała mnie objąć. Odsunęłam się od niej.
- Mam tam siniaki. Nie dotykaj mnie, dobrze? - zapytałam.
Mama nie odezwała się już do czasu, gdy podjechałyśmy pod dom.
- Musisz  spakować walizki - powiedziała.
- Dlaczego? – zapytałam.
- Będziesz mieszkać z ojcem. On mieszka teraz w Londynie i już wykupił ci bilet na samolot, powinnaś być tam jutro rano – mruknęła.
- Będę mieszkać z ojcem?
- Tak Ariella.
- Niby czemu jest nagle zainteresowany spotkaniem  z pół-nieżywą osobą? - szepnęłam słabo. Wiedziałam, że moja matka usłyszała, wiedziałam też, że to zrani jej uczucia, ale nic mnie to nie obchodziło.

Harry Styles' POV:
­­­­­­­­­­

- Synu, zanim wyjdziesz z chłopcami,  muszę ci coś powiedzieć - usłyszałem od mojego taty.
- Um, pewnie, pójdę tylko powiedzieć chłopakom, żeby na mnie zaczekali na zewnątrz - odparłem, po czym poszedłem do nich. Zgodzili się, więc wróciłem. Byłem całkowicie nieprzygotowany na to, co mój tata miał mi oznajmić.
- Harry, masz siostrę – tata powiedział to, pocierając skronie.
- Tak, wiem to tato. Nazywa się Gemma, nie pamiętasz jak mama nazwała ją po urodzeniu? – odezwałem się. Co on do cholery gadał?
- Nie synu, masz inną siostrę. Ma 17 ​​lat, jest młodsza od ciebie o rok - powiedział.
- CO?! – wykrzyknąłem.
- Przykro mi Harry. Pojechałem do Ameryki, gdy byłeś jeszcze dzieckiem, po strasznej kłótni z matką. Upiłem się na jedną noc, a ta dziewczyna zaszła w ciążę i to tylko dlatego, że dała mi dragi, które sprawiły, że zapomniałem o wszystkim - odparł.
- Czy Gemma wie? – zapytałem. Mama mnie nie obchodziła, ponieważ są rozwiedzeni.
-  Tak, powiedziałem jej dziś rano - wyjaśnił.
- Jak zareagowała?
- Myślałem, że będzie wściekła, była na  początku, ale teraz jest podekscytowana na spotkanie swojej nowej  siostry... - urwał.
Czułem jak gniew gotował mi się żyłach. Byłem tak wściekły na tę dziewczynę, która teraz miała być moją przyrodnią siostrą.
- Mmm, mam się z nią spotkać, czy co? Nie rozumiem - powiedziałem.
- Tak, przyleci jutro. Proszę traktuj ją z szacunkiem, ona przechodzi teraz bardzo trudny okres. Jej mama nie chciała mi powiedzieć, co się stało.
- Cokolwiek. Wychodzę. Nie oczekuj ode mnie, że tak po prostu powitam tę dziewczynę z otwartymi ramionami. Tato, ona była pomyłką, nie nazywaj jej nigdy moją siostrą.
 Opuściłem dom mojego ojca i poszedł z chłopakami. Powiedziałem im wszystko, a oni zgodzili się ze mną, że mam prawo być wściekły.

Ariella's POV:

Zawinęłam ramiona wokół siebie i przekręciłam z bólu.  Musiałam się stąd wydostać, zanim Steve wróci. Skończyłam pakowanie wszystkich moich toreb, na lotnisko musiałam jechać dopiero za kilka godzin.
Byłoby łatwiej, gdybym rzeczywiście miał przyjaciół, ale nie miałam żadnych. Moja mama i ojczym uniemożliwiali mi to. Jedyne co mogłam robić to pracować i chodzić do szkoły. Teraz, kiedy jechałam do Londynu, zastanawiałam się, jak bardzo moje życie się zmieni.
Rodzina, której zrujnowałam życie w krótkim czasie, na pewno mnie nienawidzi. Nie będę ich za to winić. Moja matka zachowywała się tak, jakby to było normalne, że miałam zamiar pójść  i odwrócić życie jakiejś kochającej się rodziny do góry nogami. Nienawidziłem jej za to, co robiła.
Weszłam do łazienki i ujrzałam rozbite lustro. Spojrzałam na swoje odbicie i zobaczyłam moją straszną twarz. Była pocięta i zadrapania od odłamków szkła z lustra. Miałam też siniaka pod prawym okiem i jeden na szczęce. Ta osoba, którą widziałam w lustrze, to nie byłam ja. Nie wiem, kto to był. Być może dziewczyna z lustra była zadowolona w poprzednim życiu, a przynajmniej chciałam, żeby tak było.
Pokryłam pudrem każdego siniaka, ale wciąż można było je zauważyć. Zrobiłam sobie make- up, ale i tak nie zatuszował wszystkiego. Z frustracją wrzuciłam moje kosmetyki do torby.
W  końcu tak się wściekłam, że wziąłem walizkę i po prostu wyszłam za drzwi. Wzięłam klucze mojej matki i poszłam do jej samochodu. Nie obchodziło mnie to jak wcześnie będę na lotnisku. Musiałam wydostać się z tego przeklętego domu.
Kiedy dotarłam na lotnisko, trzasnęłam drzwiami auta i zostawiłam kluczyki w stacyjce. Nie przejmowałam się tym, że ktoś może ukraść samochód. Wyciągnęłam walizkę  moją słabą ręką i weszłam do hali. Usiadłam na jednym z miejsc i usnęłam, ale zostałam obudzona przez kobietę mówiącą przez intercom, że lot do Londynu jest gotowy i można wchodzić na pokład.
Westchnęłam i weszłam na pokład, nie oglądając się. Chciałam zacząć wszystko od początku i mieć szczęśliwe życie.

Szybko zapadłam w sen i wkrótce poczułam, że ktoś potrząsa mną za ramiona.
Moje oczy otworzyły się i odtrąciłam czyjąś dłoń. Syknęłam z bólu, trzymając się za ramię. Dlaczego ludzie nie mogą zrozumieć, że nie lubię być dotykana? Tam też mam pełno siniaków...
- Prze - Przepraszam, proszę pani...  Ja… Pomyślałem, że chce Pani wiedzieć, że wylądowaliśmy w Londynie. Ni -Nie chciałem P - Pani przestraszyć ...  - mężczyzna jąkał się.
- Przepraszam, że tak zareagowałam. Dziękuję, że mnie Pan obudził! -  powiedziałam.
Opuściłam samolot i poszłam po mój bagaż. Rozejrzałam się i oczywiście, niedaleko ujrzałam  mężczyznę i jego córkę, trzymających tabliczkę z napisem " ARIELLE ".
Podeszłam i cicho powiedziałam:  „Nazywam się Ariella, nie Arielle”.
- Och, przepraszam!  Jestem Edward, twoim, err, ojcem - powiedział w brytyjskim akcentem .
- Ja jestem Gemma, twoja przyrodnia siostra! Miło mi cię poznać! - powiedziała z tym samym akcentem co jej ojciec.
Od razu porównałam  ich piękne akcenty z moim nudnym amerykańskim.
Zastanawiałam się, dlaczego nie są zdenerwowani  moim przyjazdem. Poszłam za nimi do ich eleganckiego  SUVa  i usiadłam z tyłu, nie zwracając uwagi na rozmowę, którą Edward i Gemma starali się rozpocząć.
Moją uwagę przykuła Gemma, gdy powiedziała: Mam zamiar zabrać cię kiedyś na zakupy! Nie martw się, to będzie na mojej głowie!"
Spojrzałem na nią i po prostu skinęłam  głową. Nie rozumiałam, dlaczego byli dla mnie tacy mili. Spodziewałam się, że Edward zawróci i uderzy mnie w twarz. Fuj,  za długo przebywałam ze Stevem.
Ostatnie dwa dni były dla mnie bardzo przyjemne. Spodziewałam się, że brat Gemmy, który  technicznie rzecz biorąc był też moim przyrodnim bratem, też jest taki miły. 
Nie był.


10 komentarzy:

  1. Świetny będę często zaglądać :) Dzięki za tłumaczenie :) @ElieWorne awwww :D pozdro !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się świetne ff.

    Powodzenia !

    @YukeKawaii

    OdpowiedzUsuń
  3. Strasznie mi się podoba! Świetnie piszesz! Pozdrawiam / @BeYourself69696

    OdpowiedzUsuń
  4. podoba mi się xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny! ♥ Jestem ciekawa czy jej ojciec, siostra i Harry zobaczyli jej siniaki, czy tak mocno przykryła to makijażem, że pomyśleli, że to jakaś tapeciara XD głupie. Wiem XD @monia_official

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawe co dalej <3 świetnyy *__*

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie się zaczyna.
    ♥♡Wenus♥♡

    OdpowiedzUsuń
  9. ,,Mam w sobie więcej bólu niż kiedykolwiek uleczyłeś''

    OdpowiedzUsuń
  10. powiem szczerze.. podoba mi się to, ale niektóre teksty mnie rozwalają.. no bo jej ojczym ją prawie zabił i tak dalej, a jej matka takie "ee, no wiesz, to co, ze on cię prawie zabił.. kocham go.. wpłaciłam za niego kaucję" xd
    albo ona taka załamana osuwa się po ścianie, a lekarz klęka i myślałam, że ją pocieszy, a tu takie "to twoja recepta" xd
    ale serio fabuła jest super ^^
    Weronika. xx

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że komentujesz :) To dużo dla mnie znaczy.
Czytam każdy komentarz, nieważne czy długi, czy krótki :)

Kontakt

Możecie znaleźć mnie na twitterze: @NiallandChips